9. Filip Schmidt

Socjolog na UAM, jeden z założycieli Inicjatywy Plac Asnyka, działa w Centrum Praktyk Edukacyjnych przy CK Zamek

Jestem poznaniakiem, urodziłem się w 1983 roku. Wychowałem się na Wildzie, a od kilku lat mieszkam na Jeżycach, moi dziadkowie mieszkali na Grunwaldzie. Uczyłem się w I LO, a studiowałem w Poznaniu i w Moguncji. Obecnie pracuję na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Instytucie Socjologii, gdzie prowadzę między innymi zajęcia dotyczące konsultacji społecznych i różnych form partycypacji społecznej. Jestem jednym z założycieli Inicjatywy Plac Asnyka i osób, które w ostatnim roku walczyły o to, aby zmienić realizowany przez ZZM projekt „rewitalizacji” placu i nadać mu ludzkie oblicze, tak by był miejscem tętniącym życiem, a nie „secesyjnym salonem”. Działam też w Centrum Praktyk Edukacyjnych przy CK Zamek na rzecz rozwijania współpracy między szkołami a instytucjami kultury i rozwijania nowoczesnych metod edukacji kulturowej.

Startuję w wyborach w Koalicji Prawo do Miasta, ponieważ jestem przekonany, że nasze miasto mogłoby być dużo lepszym miejscem do życia. Wiele działań ulepszających Poznań można przeprowadzić niskim kosztem, a czasem – wręcz zaoszczędzając pieniądze. Przykładem jest rezygnacja z instalacji przycisków dla pieszych i rowerów i lepsza regulacja sygnalizacji świetlnej (w tym m. in. wyłączanie jej w godzinach nocnych czy uruchamianie zielonego dla pieszych automatycznie z równolegle biegnącym ruchem samochodowym). Przykładem jest też Plac Asnyka, na który wydano 800 tys. złotych. Za kilkakrotnie mniejsze pieniądze można by urządzić przepiękny plac, służący wszystkim – od najmłodszych po najstarszych. Wierzę, że Poznań składa się z setek takich pozornie drobnych spraw, które można naprawić, zmieniając filozofię rządzenia naszym miastem. Chciałbym dodać też Poznaniowi trochę wyobraźni, która pozwoliłaby tworzyć rozwiązania nowoczesne i wizjonerskie, a nie takie, które polegają tylko na ciągłym odtwarzaniu tego, co już było (jak w przypadku Ronda Kaponiera) albo wprowadzaniu pseudonowoczesności (jak w przypadku fatalnego dworca kolejowego).