Przejścia podziemne w Poznaniu? „Nie za tej władzy!”

Poznańskie Inwestycje Miejskie przygotowały przetarg na budowę przejścia podziemnego pod ulicą Królowej Jadwigi. – To zły pomysł, który został nam w spadku po poprzednich władzach spółki i prezydencie Grobelnym – tłumaczy wiceprezydent Maciej Wudarski.

fot. Gazeta.pl
fot. Gazeta.pl

 Skąd w ogóle pomysł przejścia podziemnego pod ulicą Królowej Jadwigi? Projekt takiego przejścia dla pieszych pojawił się w Poznańskich Inwestycjach Miejskich pod koniec kwietnia. Ogłoszono już nawet przetarg na stworzenie takiego przejścia.Na tę informację natychmiast zareagowało Stowarzyszenie Inwestycje dla Poznania. Jego członkowie wystosowali apel do prezydenta Jacka Jaśkowiaka. „Zwracamy się do pana prezydenta z prośbą o wyjaśnienie, dlaczego Poznań zamawia projekty przestarzałych rozwiązań komunikacyjnych, niezgodnych z miejską polityką transportową i, co równie istotne, nierealnych finansowo? Czy pan prezydent był świadom, że spółka Poznańskie Inwestycje Miejskie ma zamiar ogłosić przetarg na opracowanie koncepcji przejść podziemnych w ciągu ul. Królowej Jadwigi?” – czytamy w liście do prezydenta.Teraz w tej sprawie głos zabrał wiceprezydent Maciej Wudarski, odpowiedzialny za transport w Poznaniu. – Przejścia podziemne dehumanizują miasto, wydłużają czas, w którym można się przedostać na drugą stronę ulicy. Są też absurdalnie drogie. Dużo sensowniejsze są przejścia naziemne ze światłami. Wcale nie są niebezpieczne, wymagają po prostu uwagi i odpowiedzialności i od kierowców, i od pieszych. Nie wiem, dlaczego taki pomysł znalazł się w specyfikacji przetargowej. Obecne władze Poznania budować przejść podziemnych w Poznaniu nie będą – przekonuje Wudarski.

– To świetna wiadomość. W centrach miast zwyczajnie nie buduje się już przejść podziemnych. Nie tylko utrudniają ruch pieszych, ale wcale też nie poprawiają ich bezpieczeństwa. Lepiej korzystać z doświadczeń zachodnioeuropejskich miast, w których takie przejścia budowano w latach 70. i 80., a teraz się je zasypuje – komentuje Paweł Sowa z Inwestycji dla Poznania. I dodaje: – Felerne przejście dla pieszych przy dworcu PKP kosztowało 20 mln zł. A teraz nie można poruszać się po tym rejonie miasta, nie schodząc do podziemi.

A co z tym ostatnim przejściem przy nowym dworcu PKP, które łączyłoby budynek dworca z przystankiem tramwajowym? Batalia o jego zbudowanie trwa już od trzech lat.

– Przejście będzie gotowe pod koniec sierpnia tego roku – zapewnia Maciej Wudarski.

Cały tekst: http://poznan.gazeta.pl/poznan/1,36001,17910876,Przejscia_podziemne_w_Poznaniu___Nie_za_tej_wladzy__.html#ixzz3a3UgHkOP