PARKing DAY

Minimalne wymiary miejsca parkingowego w Polsce to 11,5 m2. To oznacza, że każdego dnia samochody godzinami blokują miejsce, na którym zmieściłoby się więcej rowerów, niż jest mieszkańców Poznania. Albo drzewa, chroniące mieszkańców ulic przed kurzem i hałasem – łącznie produkujące tyle tlenu, ile zużywa ponad 1000 osób. Ale wolne miejsce to przede wszystkim więcej miejsca na to, co tworzy miejskie życie: kawiarniane ogródki, ławeczki i najważniejsze – ruch pieszych. Nie stać nas na zabijanie życia w mieście.

Oddawanie coraz większych połaci miast samochodom nie rozwiązuje problemu, bo popytu na miejsca parkingowe nie da się zaspokoić. Zamiast próbować osiągnąć niemożliwe, koncentrujmy się na tym, co jeszcze jest możliwe – dawaniu alternatyw i przywracaniu miejskiej przestrzeni mieszkańcom.

Za każdym razem, kiedy zamiast samochodu wybierasz tramwaj, rower albo własne nogi, daje władzom miasta sygnał, że są tysiące lepszych sposobów na zagospodarowanie 11,5 m2, na których postawiłbyś swój samochód.

Czynsz za metr kwadratowy kawalerki w centrum Poznania to miesięcznie ponad 30 zł. Opłata za metr kwadratowy ogródka piwnego przy Starym Rynku – nawet 60 zł.

Metr kwadratowy miejsca parkingowego kosztuje mieszkańca śródmieścia 87 groszy miesięcznie za pierwszy pojazd, a za każdy następny – 13 zł. Ale na większości powierzchni miasta stawka wynosi 0 zł. Tymczasem przeciętny samochód stoi zaparkowany przez ponad 90% czasu. Nie stać nas na rozrzutne gospodarowanie naszą wspólną przestrzenią.

Nielegalne parkowanie przy przejściach dla pieszych czy na zieleńcach jest czymś powszechnym – i nie spotyka się praktycznie z żadną reakcją służb miejskich. Odzyskajmy zawłaszczoną przestrzeń!