GW: „Kandydaci próbowali zdążyć na pociąg”

Czworo kandydatów na prezydenta Poznania podjęło „dworcowe” wyzwanie. Z rowerami i ciężkimi bagażami próbowali dostać się z tramwaju na dworzec i na peron, pomstując przy tym głośno na urzędników.

Stowarzyszenie Inwestycje dla Poznania zaprosiło kandydatów na prezydenta na dworzec PKP. Zaczęło się na przystanku tramwajowym „Poznań Główny” na ul. Matyi. Szef stowarzyszenia Paweł Sowa nie przebierał w słowach: – Mamy tu absurdalne rozwiązania. Walczyliśmy, żeby droga na dworzec była łatwa, logiczna, sensowna i przyjazna. Niestety nas nie słuchano.

Chodzi o słynną 400-metrową drogę z przystanku na nowy dworzec. Prowadzi naokoło przez przejście podziemne pod ulicą i most Dworcowy lub przez centrum handlowe Poznań City Center. Prezydent Ryszard Grobelny nie zgadza się na zrobienie zwykłego przejścia przez jezdnię ze światłami, które skróciłoby drogę do ok. 200 m. Zdaniem urzędników byłoby zbyt niebezpieczne.

Jak teraz chodzi się na dworzec? Sprawdzili to sami kandydaci. Prezydent Grobelny nie przyszedł. Pojawili się za to niektórzy jego rywale: Tadeusz Dziuba (PiS), Jacek Jaśkowiak (PO), Anna Wachowska-Kucharska oraz Maciej Wudarski (Prawo do Miasta).

Dostali zadanie: dotrzeć – legalną drogą! – z przystanku na dworzec. Sprawdzić, z którego peronu odjeżdża pociąg do Obornik, i trafić tam na czas. Czyli do 12.29. Każdy dostał do niesienia rower albo bagaż. Prowadzenie szybko objęli Wudarski i Jaśkowiak. Ten drugi wzbudził kontrowersje, gdy wsiadł na rower i pojechał chodnikiem na moście Dworcowym. – To chyba nie jest legalne – wołał za nim Wudarski.

Na dworcu okazało się, że pociąg odjeżdża z peronu 6. Nie było wyjścia: Wudarski musiał zejść betonowymi schodami (ruchome są tylko w górę) na peron 1. Jaśkowiak wolał zejść z mostu Dworcowego na peron 4. Obaj spotkali się w tunelu, którym dotarli na peron 6. Przed czasem.

Poseł Dziuba, też z rowerem, wybrał drogę przez galerię handlową: – Nie mam wątpliwości, że dla ludzi starszych czy nawet młodych z wózkiem dziecięcym, to jest wielki problem. Zaprojektowano nie dworzec, tylko dom handlowy, w którym mamy zostawiać pieniądze.

Anna Wachowska-Kucharska dotarła dopiero tuż przed odjazdem pociągu: – Droga jest bardzo uciążliwa. Musieliśmy pokonać wszystkie przeszkody po drodze i wskazywać drogę ludziom, którzy sami nie potrafili jej znaleźć.

Społecznicy towarzyszący Wachowskiej-Kucharskiej napotkali w Poznań City Center i inne problemy. Jeden z ochroniarzy zaczepił ich, czy są uczestnikami happeningu i czy na pewno „są tutaj legalnie”. Cała czwórka kandydatów podkreśliła, że drogę z tramwaju na dworzec trzeba skrócić. – A zadanie i tak było ułatwione. Bo założyliśmy, że bilety już są i nie trzeba kupować ich po drodze – zauważył Sowa.

– To jest chore. Tylko pogratulować tym, którzy to projektowali – irytował się Jaśkowiak. I obiecał: – Jako prezydent zrobię przejście przez jezdnię i poproszę o spotkanie z prezesem PKP. To miejsce ma służyć także mieszkańcom Poznania.

Maciej Wudarski: – Szliśmy bez sensu dłuższą drogą. Jeśli możemy zaoszczędzić pieszym 300-400 m, to należy to zrobić. Traktuję brak tego przejścia jako pewien symbol tego, co się dzieje w Poznaniu.

Cały tekst: http://poznan.gazeta.pl/poznan/1,36001,16835143,Wybory_samorzadowe__Kandydaci_probowali_zdazyc_na.html