Dzieci to inwestycja

Dla obecnych władz Poznania inwestycjami godnymi uwagi są ogromne i kosztowne obiekty, jak: stadion, galerie handlowe, termy oraz wielkie budowy drogowe. Wiadukty-widma również. Nie widać spoza nich przedsięwzięć, które miałyby ułatwiać mieszkańcom życie codzienne. A sieć żłobków i przedszkoli to właśnie przykład mało efektownych potrzeb sporej części mieszkańców na co dzień. Chciałabym, żeby Poznań był wzorem dla innych miast ukazującym, jak zorganizować opiekę nad najmłodszymi mieszkańcami. Skoncentruję się na żłobkach, ponieważ zaniedbania, jakich dopuścił się włodarz miasta i jego podwładni, są ogromne!

Polska, jako państwo członkowskie Unii Europejskiej, jest zobowiązana do realizacji celów lizbońskich, w których jest jasno napisane, że 30% dzieci do lat trzech ma być objęte opieką instytucjonalną, czyli m.in. mają chodzić do żłobków. Nie zrealizujemy tych wytycznych, jeżeli będziemy kłaść nacisk tylko na wielkie budowle dofinansowywane ze środków unijnych. Pamiętajmy, że żłobki również mogłyby być dofinansowane – rząd Donalda Tuska opracował program „Maluch”, z którego jednak nasze miasto nie skorzystało! Nie zrealizowano programu mimo zasiadania w Radzie Miasta większości członków PO, mimo obejmowania funkcji wiceprezydenta przez Jerzego Stępnia z PO, który notabene odpowiada m.in. za żłobki!!! Program „Maluch” oferuje 80% dofinansowania z budżetu państwa na tworzenie nowych placówek. Koszt spoczywający na samorządach to tylko 20%. Zakładając, że miasto wykorzystałoby dotychczasowe lokale (które jeszcze w latach 90. były żłobkami), kwota stanowiąca owe 20% jeszcze się zmniejsza.

Obowiązująca obecnie ustawa o opiece nad dziećmi w wieku do lat 3 nie stawia tak trudnych do zrealizowania wymagań dotyczących pomieszczeń żłobkowych, jak to było dawniej. Żłobki nie muszą być zorganizowane jak szpitale, nie trzeba np. zapewniać windy spożywczej, a to oznacza, że wyposażenie lokalu nie jest już tak kosztowne. Zaniechanie i zignorowanie programu „Maluch” przez nasze władze samorządowe jest dowodem na to, jak bardzo problemy mieszkańców (rodziców, dziadków) są lekceważone.

Poznański program opieki nad dziećmi do lat trzech ma wady, które ujawniły się podczas jego wdrażania. Nie daje on poczucia bezpieczeństwa rodzicom, których dzieci uczęszczają do żłobków niepublicznych. Ogłaszanie konkursów na dofinansowanie pobytu dzieci w żłobkach prywatnych z roku na rok powoduje stres dla rodziców, którzy za każdym razem mają uzasadnione obawy czy ich żłobek dostanie dofinansowanie, czy może koszt opieki nad dzieckiem znacznie wzrośnie i obciąży ich budżety.

Moim zdaniem należy zmienić formułę konkursu: zagwarantować żłobkom, które prawidłowo współpracują z miastem (Wydział Zdrowia i Polityki Społecznej) i rozliczają się terminowo, że dzieci do nich zapisane będą miały zachowaną ciągłość dotacji przez cały okres uczęszczania do placówki. Wiadomo, że nie stworzymy w jednej chwili sieci żłobków miejskich zaspokajających potrzeby mieszkańców, dlatego właśnie dofinansowanie żłobków niepublicznych powinno być priorytetem.

Nie możemy także zapominać o pracownicach żłobków publicznych, które nadal nie zarabiają godnie. To zastanawiające, że tak bardzo niedoceniane finansowo są osoby, którym powierzamy nasze dzieci, aby troszczyły się o nie i zapewniały im opiekę. Aberracją jest, że urzędnicy, którzy zwyczajnie nawalili np. zataili dokumenty na 6 milionów złotych, znajdą ciepłe posadki, a kobiety, które wykonują bardzo ważną pracę – kształtują osobowość człowieka i obywatela – nadal będą musiały zadowalać się skromnym wynagrodzeniem!

 

Aleksandra Sołtysiak-Łuczak, kandydatka do Rady Miasta Poznania